Algorytm Pingwin w wersji 4.0

thumbnail

Nareszcie jest i to od razu dla wszystkich! O czym mowa? Oczywiście o długo oczekiwanej aktualizacji algorytmu Google, która od momentu premiery zdążyła już nieco namieszać. Sprawdźmy więc, jak po kilku tygodniach testów wygląda to w praktyce.

Na początek krótkie przypomnienie – po pierwsze Pingwin został wdrożony we wszystkich krajach i językach w tym samym czasie oraz działa w czasie rzeczywistym, z czego szczególnie skorzystają strony uznane za spamerskie. Dotychczas bowiem były sprawdzane z pewnych odstępstwach czasowych, aktualizacja natomiast sprawiła, że taka strona szybciej będzie mogła pozbyć się filtrów i kar od Google. Po drugie, w przeciwieństwie do poprzednich wersji, Pingwin od teraz jest elementem głównego algorytmu. Oznacza to, że wszelkie aktualizacje będą wprowadzane na bieżąco, więc na pewno już warto skupić się na systematycznej aktualizacji swojej wiedzy w tym zakresie, aby nie przegapić zmiany, która potencjalnie może być przyczyną nagłych spadków lub skoków pozycji.

Zadaniem Pingwina od zawsze była kontrola linków przychodzących oraz wychodzących, aby maksymalnie ograniczyć wszechobecny spam, a tym samym niewłaściwe i sztuczne podnoszenie pozycji strony. Wprowadzone zmiany mają zatem niebagatelny wpływ na wyniki organiczne, co zapewne wiele osób śledziło z zapartym tchem, gdyż to właśnie tam w ostatnim czasie dokonało się znaczące przetasowanie pozycji. W teorii mówiło się, że algorytm będzie po prostu ignorował stricte spamerskie linki oraz nakładał kary tylko na konkretne podstrony. Wiele osób zdążyło już w międzyczasie błędnie założyć, że skoro Google automatycznie nie będzie zwracał uwagi na złe linki, to będzie można zasypać nimi cały Internet. Jak się okazało, każdy kij ma dwa końce, ponieważ owszem, algorytm nie uwzględni linków spamerskich, ale również i tych wartościowych i zdobytych we właściwy sposób – stratę odczujemy zatem podwójnie.

Dzięki niezaprzeczalnie większej precyzji w weryfikacji linków, nie trudno się domyśleć, że o ich jakość będzie trzeba dbać dwa razy bardziej i częściej, aby dorównać mocy algorytmu Google. Mimo pozornej niewrażliwości na spam, teraz aktualizacja wymusza, aby jakość linków była jeszcze wyższa, a strona zachęcała do naturalnego linkowania.

Działania w czasie rzeczywistym z jednej strony mogą pomóc stronom szybciej pozbyć się filtra, z drugiej natomiast pozycje mogą spaść „na łeb na szyję” tak szybko, jak tylko Google zorientuje się, że nasze działania nie zawsze były zgodne z zasadami White Hat SEO. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Na wiele wniosków należy z pewnością jeszcze poczekać, jednak już teraz wyraźnie widać, jak wiele mitów na temat działania Pingwina zaczyna być sukcesywnie obalanych. Aby w pełni poznać możliwości nowego algorytmu pozostaje chyba tylko testować i uczyć się na błędach innych.